Jak samodzielnie wyprać suknię ślubną w wodzie, w domu?

 

Powodów, dla których niektórzy z Państwa się tego podejmą, może być kilka. Czasami mamy brak zaufania do pralni profesjonalnej z racji dużej wartości sukni, a opinie o pobliskiej pralni są różne, czasami mało pochlebne, czasami są to względy finansowe, bo cena za takie usługi może być dość wysoka.

Niezależnie od przesłanek, jakie nami kierują, powinniśmy wiedzieć, że:

Po pierwsze – samodzielne wypranie sukni jest możliwe, ale że będzie to kosztowało trochę – a nawet dużo – pracy, /będziemy spoceni przy tej czynności/,

Po drugie – ryzyko uszkodzenia sukni podczas prania samodzielnie będzie mniejsze niż w pralni /rozwiniemy to dalej/

Po trzecie – jak już wypierzemy, to stwierdzimy, że harówka była ciężka, ale efekt jest imponujący, suknia jest piękna, czyściutka. Jak nowa.

Suknia ślubna 405.

Suknia ślubna 405.

Niemniej stwierdzamy, że najtrudniejsze przed nami – wyprasowanie jej. Ale o tym w innym materiale. Rozwiniemy trochę punkt drugi – ryzyko

Wspomnieliśmy, że ryzyko będzie mniejsze. Dlaczego? Bo jeśli suknię trzeba rozpruć, to może być tak, że nam na tym zależy, i to zrobimy. Pralnia może tego zaniechać, każe nam podpisać papierek, że pranie jest na nasze ryzyko, i wrzucą ją w jakąś maszynę z jednym procesem prania. Zobacz więcej – „prać suknię w wodzie, czy czyścić chemicznie?”” Poza tym – dużo pracy będzie przy ręcznym szczotkowaniu sukni w wannie. Możemy to zrobić dużo staranniej i delikatniej niż w pralni. Ma to szczególne znaczenie, gdy suknia ma dużo haftów, przyszywane kwiaty, kamienie Swarovski’ego, czy inne ozdoby.

Suknie ślubne Bella Margo.

Suknie ślubne Bella Margo.

Tak naprawdę, pralnie też używają tej techniki – szczotkowania sukni w jakiejś balii, w wodzie z dodatkiem jakiegoś środka do prania.
Mogą ukrywać, jakich używają detergentów, płynów czy proszków do prania, ale pranie sukni w wodzie z proszkiem, przy pomocy miękkiej szczoteczki – to często stosowana metoda.

Co nam będzie potrzebne, aby dobrze wyprać suknie ślubną w domu?
1.Wanna. Albo – duża balia. To oczywiste.
2.Szczotka do szorowania. Tu trzeba ruszyć głową. Bo szczoteczka do tego nie może być pierwsza lepsza. Musi być wygodna do trzymania, bo proces potrwa trochę czasu, niewiele tu można przyspieszyć. Bogata w falbany i warstwy suknia może wymagać nawet kilku godzin pracy. Ręka nie może się zbytnio męczyć od niewygodnego uchwytu.
Ale ważniejsza jest miękkość szczoteczki, taka do szorowania rąk może być dużo za twarda do delikatnych haftów i zdobień. Należy poszukać wśród najmiększych, wielkich szczotek np. do ubrań. Im miększa, tym lepsza.
3.Światło. Trzeba dużo światła. Bardzo dużo. Zwykle w łazienkach nie ma takiego światła.
Dwa halogeny po 150 W każdy nie jest wcale za dużo. Jeszcze lepiej sprawdzi się duża oprawa rastrowa na cztery rury jarzeniowe, nawet te najdłuższe 58 W.
Chodzi o to, że jak już zamoczymy suknię w wodzie, to przy szorowaniu brud jest jakby mniej widoczny, ale zobaczymy go, jak suknia wyjdzie później na dwór, na światło dzienne.
Latem dobrze wykorzystać do tego balkon, trawnik, czyli najlepsze światło słoneczne.
4.Suszarka sznurkowa, lub inna, nad wanną. Będzie wygodnie i praktycznie suszyć.
5.Siatka ochronna do prania delikatnych rzeczy w pralce automatycznej. No niestety, trzeba poszukać jak największej. Można spotkać takie po marketach, bywają takie komplety potrójne, najmniejszy na biustonosze, potem większy, i największy. Nawet ten największy przeważnie będzie za mały, chyba że suknia jest skromna i prosta. Najlepiej zapytać via email większe hurtownie internetowe agd o taki duży rozmiar.
6.Cud produkt do prania i namaczania, oraz do plam.
Tu zdania są podzielone. Pamiętajmy, że im droższy, wyszukany, nieznany proszek, czy inny cud wynalazek, tym większe ryzyko dla naszej sukni.

 Salon Ślubny Bella Margo.

Salon Ślubny Bella Margo.

Cuda występują, ale rzadko. Jeśli skusi nas jakiś cudowny środek do prania, lub na plamę, to wypróbujmy go najpierw na plamie na koszuli, której używamy w garażu, albo przy pracach w ogródku. Jeśli sobie poradzi z tamtą plamą, to dalej uważnie się przyglądajmy plamie na naszej sukni ślubnej.

Materiał a materiał, to często nie to samo. Plama plamie też nie równa.
My radzimy krótko: przy praniu sukni ślubnej zapomnij o wywabiaczach, odplamiaczach, wybielaczach i innych „naczach”.
Tylko szare mydło i najbardziej popularny, droższy proszek do białego.

Nazwy naszego preferowanego nie podajemy.
Zaczynamy pranie.
Im szybciej po ubrudzeniu sukni to zaczniemy, tym lepiej.
Suknia ślubna, która leżała w szafie np. dwa lata, rokuje mniejsze nadzieje na dobre wypranie.
Generalnie plamę najlepiej zaprać od razu, do prania całej sukni natomiast przystąpić jak najszybciej po użyciu. Więcej informacji o plamach – tutaj.

 Salon Ślubny Bella Margo.

Salon Ślubny Bella Margo.

1.Suknię proponujemy namoczyć. Używamy wody z proszkiem, przy czym bezpieczniej jest zrobić słabszy roztwór, niż mocniejszy. Czas namaczania – niektórzy stosują jedna godzinę.
My praktykujemy dwa dni moczenia, czasami dobę.
Zaraz po namoczeniu „duśdamy” sukieneczkę w balijce, im dłużej, tym lepiej.
2.Temperatura. Tylko zimna woda… byłaby najlepsza. No, nie całkiem zimna, bo będą marzły ręce. Letnia jest dobra. Maksymalna temperatura dla sukni ślubnej we wszystkich procesach prania wodnego to 30 stopni C !!!
3.Wybieramy plan, tworzymy strategię działania. Chodzi o to, żeby w trakcie szorowania orientować się, gdzie już szorowaliśmy, a gdzie nas jeszcze „ nie było”.
4.Szukamy plam. Zapieramy je jak najstaranniej, wręcz namiętnie.
5.Zaczynamy szorować od dolnych obrąbień. Zwracamy szczególną uwagę na nici, przeważnie bawełniane. Będzie tam nabite piasku, po prostu trzeba go starannie „wydłubywać” szczoteczką z tego szwu, posuwając się jednocześnie ciut w górę, i oceniając stopień zabrudzenia „plenerem” wyższych partii sukni.
6.Szorujemy całość zgodnie z planem działania.
7.Po wyszorowaniu całej sukni wracamy do plam. Oceniamy je, i ewentualnie, jeśli jeszcze są, jeszcze raz się nimi zajmujemy.

Suknia ślubna.

Suknia ślubna.

8.Pakujemy mokrą sukienkę do worka ochronnego – jeśli wejdzie.
9.Wpychamy to do pralki – jeśli wejdzie.
10.Ustawiamy temperaturę – już wiemy jaką. Nie wyższą niż 30 !!!
11.Ustawiamy program prania. Tu warto się zastanowić, jaki. Otóż jest bardzo możliwe, że nasza pralka ma program do prania jedwabiu, tylko nie wiemy o tym, no bo nigdy nie był potrzebny. Warto zadzwonić do zaprzyjaźnionego mechanika od pralek, albo do producenta.
Ten program będzie najlepszy. Gdy go nie ma – wybieramy pranie najbardziej delikatne, i bardzo ważne – WYŁĄCZAMY WIROWANIE!!!
12.Jak się skończy pranie, to wyciągamy resztki naszej sukni ślubnej z pralki, i wieszamy „z wodą” nad wanną.
13.Zaczynamy suszenie.
Musimy zadbać o to, żeby :
– suknia schła jak najwolniej
– suknia nie była w przeciągu
– suknia nie widziała światła słonecznego
– suknia była jak najdalej od grzejnika – bardzo dobrze by było, gdyby go na czas suszenia wyłączyć
– suknia była rozwieszona na takim wieszaku, który pozwoli jak najbardziej wyprostować suknię. Niektóre elementy powieszone takie ciężkie, z wodą, wyprostują się tak, że nie będą wymagały prasowania. Więcej, niektóre elementy sukni ślubnej nie podlegają prasowaniu w ogóle, jedyna metoda dla nich, to właśnie suszenie na wieszaku, w pozycji jak najbardziej wyprostowanej.
14.Zaczynamy przygotowywać suknię do prasowania.

Ofiara Małgorzata i Krzysztof
Wola Chorzelowska 74a
39-333 Sarnów